Znasz to? Auto stoi cały dzień na słońcu albo właśnie przejechałeś nim dłuższą trasę, parkujesz, robisz krótką przerwę, wracasz - i przy przekręceniu kluczyka silnik zamiast od razu zaskoczyć, ledwo się obraca albo łapie z oporem. Po chwili, kiedy ostygnie, wszystko wraca do normy. Brzmi znajomo? To zjawisko ma swoją nazwę - „gorący rozruch", po angielsku hot start problem - i wbrew pozorom nie jest Twoją wyobraźnią. Stoi za nim całkiem konkretna fizyka.
Dlaczego ciepło utrudnia rozruch?
Wydawałoby się, że nagrzany silnik powinien odpalać łatwiej niż zimny - w końcu zimą tyle z nim problemów. I rzeczywiście, w normalnych warunkach ciepły silnik startuje bez trudu. Ale są sytuacje, w których wysoka temperatura zaczyna pracować przeciwko nam. Składa się na to kilka rzeczy działających jednocześnie.
Po pierwsze, sam rozrusznik nie lubi gorąca. To silnik elektryczny, a w nagrzanym silniku elektrycznym rośnie rezystancja uzwojeń. Mówiąc prościej: rozrusznikowi trudniej płynie prąd, więc ma mniej siły. Kiedy do tego dochodzi rozgrzany rozrusznik, który dodatkowo „nagrzał się" od sąsiedztwa kolektora wydechowego czy bloku silnika, jego osiągi zauważalnie spadają.
Po drugie, gorący silnik stawia większy opór. Rozgrzany olej w pewnych sytuacjach i rozszerzone od ciepła elementy potrafią sprawić, że rozrusznik musi włożyć więcej pracy w obrócenie wału. W połączeniu z osłabionym rozrusznikiem daje to efekt, który czujesz jako „ledwo się kręci".
Po trzecie, akumulator latem też ma swoje za uszny. Wysokie temperatury przyspieszają jego starzenie i odparowywanie elektrolitu. Akumulator, który zimą jeszcze dawał radę, latem może już nie mieć zapasu mocy potrzebnego do ciężkiego, gorącego rozruchu.
Kiedy to jeszcze norma, a kiedy już usterka?
Sporadyczny, lekko ociężały rozruch po wyjątkowo upalnym dniu nie musi od razu oznaczać awarii. Ale jeśli zjawisko się powtarza i nasila, to znak, że któryś z elementów układu jest już na granicy. Warto się przyjrzeć, jak dokładnie wygląda problematyczny rozruch, bo to wiele mówi o przyczynie:
- rozrusznik kręci, ale wyraźnie wolno i ciężko - to najczęściej sam rozrusznik albo słabnący akumulator
- słychać tylko pojedyncze „klik" i nic się nie dzieje - często wskazuje na automat (włącznik elektromagnetyczny) rozrusznika lub problem ze stykami
- rozrusznik kręci normalnie, ale silnik nie chce złapać - wtedy szukamy raczej po stronie zasilania czy zapłonu, a nie samego rozrusznika
- po ostygnięciu wszystko działa bez zarzutu - klasyczny objaw gorącego rozruchu, mocno sugerujący rozrusznik wrażliwy na temperaturę
Jeśli chcesz dokładniej rozpoznać, co się dzieje, pomocny będzie przegląd typowych objawów zepsutego rozrusznika - wiele z nich nasila się właśnie w upale, więc lato bywa momentem, w którym ukryta dotąd usterka wreszcie wychodzi na jaw.
Co psuje się w rozruszniku najczęściej?
Rozrusznik to podzespół, który w trakcie eksploatacji po prostu się zużywa - każde uruchomienie auta to jego kolejny cykl pracy. Najczęstsze słabe punkty to:
- szczotki - ścierają się z czasem, a gdy zostaje ich za mało, kontakt staje się niepewny, zwłaszcza pod obciążeniem
- automat (włącznik elektromagnetyczny) - odpowiada za to charakterystyczne „klik"; gdy szwankuje, rozrusznik nie zawsze się załącza
- bendiks, czyli sprzęgło jednokierunkowe - kiedy się zużyje, słychać, że rozrusznik kręci „w powietrzu", nie zazębiając się z kołem zamachowym
- łożyska i tulejki - ich luz powoduje, że wirnik pracuje nierówno
- przewody i połączenia - gorszy styk to większa rezystancja, a w gorącym układzie ten efekt się nasila
Wysoka temperatura nie tworzy tych usterek od zera, ale bezlitośnie obnaża te, które już się zaczęły. Rozrusznik, który zimą jakoś jeszcze sobie radził, latem potrafi odmówić współpracy.
Dlaczego warto zareagować, zanim zostawi Cię na parkingu
Problem z gorącym rozruchem ma jedną nieprzyjemną cechę - lubi się pogłębiać. Najpierw auto odpala z lekkim oporem raz na jakiś czas. Potem coraz częściej. Aż w końcu przychodzi moment, gdy po zatankowaniu na stacji przy wakacyjnej trasie albo po przerwie na lody nad morzem rozrusznik po prostu odmawia. A to już oznacza holownik, stracony dzień i nerwy.
Dlatego, podobnie jak w przypadku układu ładowania, lato to dobry moment, żeby sprawdzić również układ rozruchu - zwłaszcza jeśli planujesz dłuższe wyjazdy. Diagnostyka rozrusznika to dla warsztatu rutyna: sprawdzenie poboru prądu, kontrola napięć, ocena stanu automatu i szczotek. Na tej podstawie łatwo ocenić, czy rozrusznik dotrwa do końca sezonu, czy lepiej się nim zająć od razu.
Regeneracja rozrusznika - tańsza i sensowna alternatywa
Tak jak przy alternatorze, awaria rozrusznika rzadko oznacza konieczność zakupu nowego. Szczotki, automat, bendiks, łożyska - to wszystko elementy serwisowe, które wymienia się w trakcie regeneracji rozrusznika. Po fachowo wykonanej regeneracji i teście na stanowisku rozrusznik wraca do pełnej sprawności, a kosztuje to zauważalnie mniej niż nowa część - szczególnie w autach, gdzie oryginalny rozrusznik jest drogi lub trudno dostępny.
Co istotne, w wielu autach rozrusznik i alternator mają ze sobą więcej wspólnego, niż się wydaje - oba zależą od kondycji akumulatora i połączeń elektrycznych. Jeśli więc przy okazji sprawdzasz układ ładowania przed wakacjami, warto rzucić okiem również na rozrusznik. Jeden przegląd, a spokój na całą trasę.
Podsumowanie
Nagrzane auto, które gorzej odpala, to nie kaprys i nie wyobraźnia. To realny efekt działania wysokiej temperatury na rozrusznik, akumulator i cały silnik. Sporadyczny ociężały start jeszcze niczego nie przesądza, ale jeśli zjawisko się powtarza, to wyraźny sygnał, że układ rozruchu prosi o uwagę - najlepiej zanim zostawi Cię w niewygodnym miejscu.
W TomElektro od ponad 20 lat zajmujemy się diagnostyką i regeneracją rozruszników wszystkich marek. Sprawdzimy, dlaczego Twoje auto gorzej odpala na ciepło, ocenimy stan rozrusznika i doradzimy, czy spokojnie dotrwa do końca lata, czy lepiej go odświeżyć przed wyjazdem. Konkretnie, uczciwie i bez naciągania.
Alternatorów